Place zabaw zasadniczo dzieli rodziców na tych siedzących spokojnie i pozostałych biegających nerwowo. Ci pierwsi należą do szczęśliwej grupy, która błogosławi twórcę placu zabaw, że w swej genialności wymyślił taki sprytny wybieg, by na jakiś czas całkowicie zaabsorbować uwagę kochanych urwisów. Tacy uśmiechnięci i zadowoleni rodzice siedzą sobie na ławeczce i cichutko delektują się chwila błogiego nic nie robienia. Nie przeszkadzają im krzyki, płacze i rozdzierające serce sceny wyrywania zabawek, ba nie przeszkadza mu nawet piaseczek trafiający od czasu do czasu na jego buty. Wszystko to bowiem nic nie znaczy w obliczu tego, że ich dziecko jest całkowicie, absolutnie zajęte, co ma zasadnicze znaczenie dla powodzenia siedzenia na ławce. Dzieci potrafią być takie cudowne. Tutaj jednak należałoby zwrócić uwagę, że istnieje też wspomniana druga grupa rodziców, dla których place zabaw to prawdziwa szkoła przetrwania. Otóż dla nich place zabaw to pogonie za dzieciakiem, wykłócanie się z innymi rodzicami o to kto kogo pierwszy i czyje to wiaderko. Dla nich place zabaw to najgorsza forma rodzicielskiej aktywności fizycznej. i właśnie dlatego place zabaw bardzo często odwiedza się rodzinnie, bowiem pozwala to jednej części ciała rodzicielskiego biegać a drugiej siedzieć.
Komentarze
Brak komentarzy